Czasami chciałoby się uświadomić szanownym gościom odwiedzającym galerię handlową, że nie jestem od nich gorsza i mogliby już przestać patrzeć na mnie, jakbym zabiła im całą rodzinę. I wziąć ulotkę. I nie rozmawiać ze mną. I odejść najszybciej jak się da. Do rozdawania ulotek skłoniło mnie to, co skłoniło wszystkich ludzi przede mną. Pieniądze. Po przeprowadzce na studia dość szybko zaczęłam szukać pracy... i byłoby dobrze, gdybym równie szybko ją znalazła. Jednak desperackie próby nie przynosiły zbyt spektakularnych efektów. Standardowe: "Zadzwonimy do Pani". Sukcesem było, gdy po dwóch tygodniach od rozmowy raczyli mi napisać, że jednak przyjęli kogoś innego. Dzięki, doceniam. Kiedy więc w końcu ktoś się do mnie odezwał - byłam zachwycona i wzięłam to, co się nawinęło. Padło na ulotki. Od tego czasu spotkałam na swojej drodze kilku... ciekawych osobników. Łatwo da się ich podzielić na grupy i kategorie. Typ 1 - Żebrak; To właśnie ten człowiek weźmie od Ciebie kilka u...